::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotliński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
informator radomski
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
aktualności
Kiedyś były goździki...
Grzegorz Stępień
Co łączyło niegdyś nylonowe rajstopy, kozaki drugiego gatunku, maszyny do szycia z przeceny i herbatę Yunnan? Kobiety, a ściślej Dzień Kobiet, który jeszcze dwie dekady temu był świętem narodowym. Dziś kobiety nie zamierzają czekać na swój jeden dzień w roku i biorą sprawy w swoje ręce. Prowadzą biznesy, jeżdżą na motorach, chodzą z córkami na dyskoteki. Ale na prezent, czy nawet skromny upominek, czekają zawsze…
Ustrój w naszym kraju się zmienił, ale Międzynarodowy Dzień Kobiet wciąż przypada 8 marca. Warto o tym pamiętać, bo choć wielu populistów chciałoby tę datę wymazać z kalendarza, święta nie wolno dyskredytować.
Hitem była
maszyna do szycia
W czasach, kiedy sklepy nie pękały od towarów, a na większość były zapisy, przynajmniej w Dzień Kobiet dbano, żeby panie poczuły się dowartościowane. Co ciekawe, większość kobiet, z którymi rozmawialiśmy, wspomina tamte czasy z sentymentem. – Dziwi się pan? W Dzień Kobiet dostawałyśmy specjalne przywileje i mogłyśmy kupić po dwie pary kozaczków po przystępnej cenie. To niby był drugi gatunek, ale tylko z nazwy, żeby taniej kupować – wspomina Barbara Orzechowska, emerytowana szwaczka z Radoskóru. Z oferty korzystały wszystkie pracownice, a ponieważ trwała tylko trzy dni, przed firmowym sklepem ustawiały się długie kolejki.
Dlaczego w Radoskórze każda z pań kupowała po dwie pary takich samych butów? Głównie po to, żeby dokonać transakcji wymiennych z koleżankami z innych radomskich zakładów. Przez długie lata hitem rynkowym była maszyna do szycia Łucznik, którą mogły kupić jedynie pracownice Zakładów Metalowych im. generała Waltera.
- W ogóle było fajnie, bo większość naszej załogi stanowili mężczyźni. Byłyśmy więc rozpieszczane – śmieje się Jadwiga Walczak, pracująca niegdyś w Łuczniku. – Na Dzień Kobiet dostawałyśmy podwójne prezenty. Od kolegów z działu obowiązkowe goździki, rzadziej kawę i wyroby czekoladopodobne, które były wtedy rarytasem. Fabryka fundowała nam rajstopy i mydełka, a raz nawet bułgarskie perfumy. Największą radochę miałyśmy jednak z kompletu pościeli. To było coś – wzdycha pani Jadwiga.
- Zazdrościłyśmy trochę naszym koleżankom z Zakładów Metalowych i Radoskóru, bo tam prezenty na Dzień Kobiet były najlepsze. U nas tradycją była herbata Yunnan i rajstopy – opowiada Danuta Rudecka, zatrudniona przed laty w Spoiwie. – Ale dziewczyny się z nami chętnie dzieliły, od jednej kupiłam maszynę do szycia, którą mam do dziś – dodaje.
Teraz bez pompy, ale cool
Dzień Kobiet nadal jest obchodzony, choć już nie tak uroczyście, jak kiedyś. – Zupełnie nie zwracam uwagi na to święto, choć pewnie gdybym dostała upominek od kolegi, byłoby miło – uśmiecha się Anna Żyrowska, studentka Politechniki Radomskiej.
Obecnie kobiety nie czekają na ten jeden dzień w roku, tylko biorą sprawy w swoje ręce. – To dobrze. Nie było nic gorszego, jak widok tysięcy kobiet w spódnicach do pół łydki i trwałymi ondulacjami na głowie - podkreśla dr Maria Gagacka, socjolog. – Panie idą z biegiem czasu, są wytrwalsze od mężczyzn, nowocześniejsze – uważa.
Taką babką-cool jest z pewnością Sylwia Tynowska. Bizneswomen, zapalona fanka motorów, ale również żona i mama 21-letniego Bryana. – Pamiętam jak jeszcze w szkole rozpierała go duma, kiedy pod szkołę podjechaliśmy na motorze. Może koledzy myśleli, że Bryana przywiozła jego dziewczyna – żartuje pani Sylwia.
Miłością do motocykli zapałała już dawno temu, jeździ od 12 lat. – Najpierw wychowywałam syna, dopiero potem zdobyłam prawo jazdy – wyjaśnia. Jeździ też samochodem, ale, jak podkreśla, zdecydowanie woli motory.
Wyluzowaną panią po 50. jest Alicja Karbownik. Ma wypróbowaną grupę przyjaciół, z którymi często bywa na imprezach, ale nie „zgredowskich”, jak sama je nazywa, tylko młodzieżowych. – Co tydzień bywam na koncertach zespołów rockowych, a z 26-letnią córką wyskakujemy też na dyskoteki – mówi wprost pani Alicja. – Lubię się ruszać, a muzyka jest moją pasją – tłumaczy.
Jej hobby to również sport. Bywa na meczach piłkarzy ręcznych, pojedynkach bokserskich. Oglądała m.in. pojedynek Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą. Ostatnio wciągnęły ją też zapasy. – Lubię walkę twardych facetów, a takimi są bokserzy, piłkarze ręczni i zapaśnicy. Nie znoszę męskiej siatkówki – podkreśla. Sama sportów walki nie uprawia, ale biega, jeździ na rolkach, a zimą na łyżwach. – Kiedyś wyciągałam córkę, a teraz jeżdżę z sześcioletnim wnuczkiem. Chyba trochę się zdziwił, kiedy zobaczył, że babcia jeździ na rolkach lepiej od niego – śmieje się pani Alicja.
Zdaniem dr Marii Gagackiej, postępowych kobiet będzie coraz więcej, a - co za tym idzie - zaczną one piastować coraz więcej ważnych stanowisk. – W kadrze zarządzającej, polityce, biznesie, wciąż jest nas w Polsce mało, ale to tylko kwestia czasu, kiedy proporcje się wyrównają. O byciu prezesem nie będą decydować spodnie, czy spódnica, a wykształcenie, wiedza i predyspozycje – kończy znana radomska socjolog.