Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Wtorek 7 września 2010
Melchiora, Reginy, Ryszardy
2010-07-06 01:05:00, autor: Krzysztof Konarski
Nie umilkły jeszcze na dobre echa słynnej afery korupcyjnej w polskim futbolu, a tu już pojawili się następcy słynnego „reżysera” tej afery, o wcale nie piłkarskim przydomku „Fryzjer”. Najgorsze jest to, że jeden z nich próbował swoje lody kręcić w Radomiu, a co jeszcze bardziej przykre, w piłce juniorskiej. Jakby Radomiakowi było mało, że dwaj zarządcy tego klubu i tak mają masę kłopotów związanych z utworzeniem sportowej spółki akcyjnej gęsto muszą tłumaczyć się w sądzie. O ile jednak postępowanie tych ostatnich, choć trafiło na wokandę, można – nie szukając wcale usprawiedliwienia - uznać za próbę ratowania klubu (o ewentualnej winie lub jej braku niech zadecyduje sąd), o tyle działanie kierownika drużyny juniorów Radomiaka, który usiłował wręczyć arbitrowi 1,5 tys. złotych za ustawienie wyniku rewanżowego meczu półfinałowego mistrzostw Polski z Koroną Kielce to już nie tylko akt przestępczy, ale na pewno także akt głupoty i skrajnej nieodpowiedzialności. Zatrzymany po spotkaniu kierownik wprawdzie do winy się nie przyznaje, ale trudno uwierzyć, aby sędzia, który zgłosił próbę wręczenia mu łapówki całe zdarzenie sobie wymyślił.
W całej tej przywołanej na wstępie futbolowej aferze był już wątek radomski, kiedy to skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat sędziego piłkarskiego, a potem dyrektora Radomiaka. Wcześniejszy dyrektor też został zatrzymany. Klub z ulicy Struga znalazł się wtedy na liście kupowanych meczów, które przewinęły się przez aferę „Fryzjera”. Wizerunek „zielonych” mocno wówczas ucierpiał, klimat wokół Radomiaka zapanował fatalny. Praktycznie groził mu koniec działalności, ale w końcu znalazła się grupa ludzi, która mozolnie krok po kroku starała się to złe odium z niego zdejmować. I robiła to dość skutecznie.
Od lat Radomiak nie może powrócić do dawnej świetności, ale trzeba uczciwie przyznać, że klimat, który zapanował wokół klubu ostatnio, był lepszy nawet niż jego rzeczywista sytuacja. Jeden z głównych atutów stanowiło właśnie szkolenie dzieci i młodzieży, a tłumy młodych adeptów futbolu trenujących w Radomiaku napawały kibiców nadzieją, że lepsze czasy już niebawem zapukają do drzwi klubu. Tym bardziej, że juniorzy zaczęli kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa i wydawało się, iż mogą powalczyć nawet o prymat w kraju. Tymczasem wystarczyło jedno nieodpowiedzialne posunięcie działacza i korupcyjne demony przeszłości znowu zostały wskrzeszone. Utrudni to zapewne pozyskiwanie sponsorów, a i wielu sympatyków zniechęci do kibicowania. Na korzystny wizerunek pracuje się bowiem bardzo długo, stracić można go jednak wyjątkowo szybko.
Obserwując koleje losu Radomiaka trudno oprzeć się wrażeniu, że na przestrzeni ostatnich lat zwyczajnie nie ma on szczęścia do ludzi. Ten brak szczęścia jest często wprost proporcjonalny do ich deklaracji o miłości i przywiązaniu do klubu, choć wikłanie go w korupcyjne zdarzenia może świadczyć raczej o skrajnej nieodpowiedzialności i braku wyobraźni niż o jakichś wyższych uczuciach. Trudno się więc będzie dziwić, jeśli ręce opadną tym, którym jeszcze chce się chcieć i marzenia o lepszych czasach znowu mogą zostać odłożone na jakąś bardzo odległą przyszłość...
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
wdrożenie: www.zaginionestudio.pl