Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Wtorek 7 września 2010
Melchiora, Reginy, Ryszardy
2010-07-14 22:58:00, autor: Krzysztof Konarski
Nadzieje zostały rozbuchane do granic absurdu – dwa nowe stadiony w mieście w ciągu kilku lat to wizja dla przeciętnego radomianina naprawdę fantastyczna. Niemal z pogranicza science ficton, ale skoro władza zapewnia, że to nie fatamorgana, a media piszą o takowych planach w tonie entuzjazmu na granicy niemalże euforii to czemu w nią wątpić? Marzenia to rzecz ważna, ale warto jednak przytoczyć tu maksymę autorstwa Paulo Coelho: „Bezpieczniej jest pozostać w sferze marzeń, niż ryzykować popełnienie błędu”. Skąd te wątpliwości? Już wyjaśniam.
Radom nie należy do bogatych miast. Może to smutne, ale taka jest rzeczywistość. Nasz budżet też rekordowy nie jest, choć w tej akurat kadencji można sobie już rzeczywiście całkiem porządzić. Obecna ekipa po dwóch latach totalnego zastoju w mieście w połowie kadencji zrozumiała, że inwestycje mogą stać się motorem napędowym rozwoju miasta, co jest praktycznie niemal równoznaczne z przedłużeniem sprawowania władzy na kolejne cztery lata. I tak się w sferze inwestycji rozpędziła, a świetlana wizja zwycięstwa w kolejnych wyborach tak ją pochłonęła, iż trudno już znaleźć kawałek miasta, który nie jest rozkopany. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że Radom zaczyna powoli przypominać rodzinę, która na kredyt kupiła dom, jego wyposażenie i samochód, a kiedy przyszedł czas, aby tym wszystkim się zacząć cieszyć, kołdra zrobiła się za krótka i zaczęło jej brakować na chleb. Oczywiście na dziś jesteśmy na etapie kupowania tych luksusowych dóbr, ale nie możemy zapominać o tym, co może zdarzyć się jutro...
Wracajmy więc do stadionów – ten pierwszy, przy ul. Struga, zamierzamy wybudować w ramach Partnerstwa Publiczno Prywatnego. Nie czas i miejsce na wnikanie, jakie są wady i zalety PPP, warto jednak uzmysłowić sobie, że przy wartości inwestycji rzędu 220 – 300 milionów złotych gmina przez 25 lat będzie zarządzać kompleksem, ale w zamian za to dla podmiotu, który w ramach PPP obiekt wybudował, co roku wyjmie z miejskiej kasy szacunkowo około 25 – 30 mln złotych! Biorąc pod uwagę poziom obecnego zadłużenia miasta, cała ta zabawa w PPP spowoduje, że w kolejnej kadencji miasto kompletnie przestanie się rozwijać, skupiając się przede wszystkim na spłacie zobowiązań zaciągniętych obecnie.
Pamiętajmy też, że niebawem ma ruszyć budowa stadionu lekkoatletyczno- piłkarskiego przy ul. Narutowicza, który kosztował będzie 24,5 mln zł. Już czkawką zaczynają odbijać się pierwotne plany zbudowania tego stadionu na przyzwoitym poziomie, a kryzys w publicznych finansach powoduje, że powstanie tam raczej podrzędny stadionik, pasujący raczej swą konwencją do pejzażu jakiejś mniejszej gminy, niż do dużego miasta. W pierwszym etapie zrezygnowano bowiem z: jednej trybuny z miejscami dla prawie 2 tys. kibiców, boiska treningowego, oświetlenia boiska, części ogrodzenia, kanalizacji deszczowej, części sygnalizacji pożarowej, instalacji nagłośnienia i systemu monitoringu oraz świetlnej tablicy wyników. Podobno powstaną w etapie drugim, choć patrząc na prognozy zadłużenia miasta, nie ma się co oszukiwać - ten drugi etap może przebiegać w tempie, w jakim swego czasu budowano w Radomiu teatr. A może i nie doczekamy się go nigdy...
Jest jeszcze jeden problem. Jeśli już uda się wznieść obydwa obiekty, kto będzie na nich występował? Młodzież? Nie oszukujmy się, jej aż takie kompleksy potrzebne nie są. Tymczasem zarówno piłka nożna, jak i pozostałe dyscypliny przeżywają u nas coraz większy kryzys i oby nie było tak jak w Portugalii, gdzie stadiony po Euro 2008 dziś świecą pustkami i generują ogromne koszty (w Leirii i Aveiro myśli się nawet o ich zburzeniu, bo utrzymanie tej bazy pochłania kwoty rzędu 1,2 mln euro miesięcznie!).
Cóż, jesteśmy w przededniu wyborów samorządowych. Kibice to naprawdę nad Mleczną poważny elektorat. W wyścigu do radomskiego pałacu przy Kilińskiego nie powinniśmy jednak tracić zdrowego rozsądku. Bo żeby nie było tak, że w końcu zabraknie pieniędzy nie tylko na same obiekty, ale i na finansowanie klubów, które mają na nich występować, a nam pozostaną jedynie drogie pomniki chwilowej świetności w portugalskim stylu. Może więc warto głębiej zastanowić się nad sentencją Coelho, który – notabene – tworzył akurat w języku portugalskim...
| 2010-07-28 23:27:00 | WR Czyżby pan Konarski wyzbył się myślenia, że tak zachwyca się kosztowniakowymi inwestycjami?!. Remonty prowadzone w Radomiu to skandal a nie rozwój! Trwoni się pieniądze na inwestycje siermiężne i nie rozwojowe. Czy nie zauważył Pan Redaktor, że przez prawie cztery lata przy ogromnych utrudnieniach dla mieszkańców a szczególnie kierowców, przy wydatkowaniu setek milionów złotych (kosztem zadłużenia) nie wybudowano w Radomiu ani centymetra nowoczesnej arterii dwujezdniowej. I takie inwestycje tak Pana radują? A co do stadionu to rachunek jest prosty: inwestor prywatny wybuduje obiekt za 300 mln. złotych a miasto zapłaci 25 mln. rocznie x30 lat=750 mln. zł. plus korzyści z obiektów handlowych i dochodów ze stadionu, hali i parkingów. Brawo Panie Kosztowniak. Brawo rządzący Radomiem PiS. Grzech Wasz spadnie na Was i syny Wasze! |
|---|
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
wdrożenie: www.zaginionestudio.pl