Towarzystwo
Inicjatyw Wydawniczych
w Radomiu
Wtorek 7 września 2010
Melchiora, Reginy, Ryszardy
2010-06-29 23:54:00, autor: Krzysztof Konarski
Radom ? podobno ? jest miastem bezpiecznym. Co i rusz przywołuje się statystyki, że życie nad Mleczną to istny raj, a źli bandyci jak tylko coś przeskrobią, od razu trafiają za kratki. I tylko czasem ten błogi nastrój władz i kierownictwa policji od czasu do czasu próbują zakłócić czepliwi dziennikarze.
Ostatnio np. Telewizja „Dami”, która „ośmieliła się” zwrócić uwagę na problem wymuszania haraczy! Tak, tak haraczy, jednego z najcięższych i najbardziej dotkliwych przestępstw, o ile takowe w ogóle można stopniować. „Dami” zwróciła uwagę na fakt, iż „radomska policja twierdzi, że nie ma oficjalnych zgłoszeń dotyczących prób wymuszania haraczu na właścicielach restauracji”. Jaaaaasne, bo w takich sprawach nigdy do organów ścigania kolejki raczej się nie ustawiają. Ale to, iż tego typu przestępstwo prawie nie występuje w tych „cudownych” policyjnych statystykach wcale nie znaczy, że go w mieście nie ma. I tu redakcja wymienia liczne przykłady mogące wskazywać na istnienie procederu, tak jak kaszel, gorączka, ból gardła wskazują na zaziębienie, a nie na np. reumatyzm. Wybijanie okien w lokalach, oblewanie elewacji farbą, a nawet wybuch ładunku założonego pod samochodem – dziwnym trafem – restauratora (akurat w tym dniu miał otwierać nowy, kolejny lokal) to przecież oczywiste elementy towarzyszące procederowi wymuszeń.
W Radomiu powstawało w ostatnim czasie wiele lokali i część z nich zaskakująco szybko musiała się zwijać. Pamiętam też na deptaku lokal o nazwie „Sphinx”, w którym ciągle wybijane były szyby - w końcu właściciel nie wytrzymał i zamknął go na amen, a nowa restauracja o tej nazwie funkcjonuje teraz w jednym z centrów handlowych. Wymuszanie nie dotyczy jednak wcale tylko dużych lokali. Mój znajomy kilka lat temu zamknął osiedlowy bar piwny, bo nie dość, że płacił, to wciąż więcej i więcej. Dlaczego nie poszedł na policję? – Mam małe dzieci – mówił rozgoryczony i choćby mnie przypalali rozżarzonym prętem nie powiedziałem i nigdy nie powiem. Dziś prowadzi bezpieczniejszy handel – sklepiki w szkołach, gdzie – przynajmniej na razie – nikt niczego nie wymusza. Do tamtej sprawy wracać nie chce...
Policja apeluje wprawdzie, że pomoże wszystkim, którzy zgłoszą problem wymuszeń, ale na razie jakoś nikt nie zgłasza. Radomianie wiedzą, kto zajmował się tą „robotą” w przeszłości, wiedzą też, że ich następcy mogą być jeszcze bardziej bezwzględni. A życie ma się tylko jedno. Dzisiaj jednak tłumaczenie policji, że jak sami zainteresowani nie przerwą zmowy milczenia, niewiele da się zrobić, już zwyczajnie nie przystoi. Technika poszła tak mocno w górę, iż można ją bez przeszkód wykorzystać do walki z tym bardzo groźnym procederem. Trzeba tylko po prostu chcieć, by nie obudzić się już wkrótce z ręką w nocniku. A piękne statystyki potrafią, jak widać, tylko służby policyjne uśpić...
Dodaj komentarz:
Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75
wdrożenie: www.zaginionestudio.pl