Reklama

publicystyka, repotraże

pozostale wiadomosci

Krzyże w szkołach - świętości nie tykajcie...

2010-07-04 00:42:00, autor: Paulina Matysiak

Wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ze ścian zdjęte zostały krzyże w jednej ze szkół podstawowych we Włoszech. Sprawa budzi wielkie emocje, zwłaszcza w katolickiej Polsce. Czy symbole religijne mogą niebawem zniknąć również z radomskich szkół i innych placówek?

Już na samo pytanie, czy krzyże powinny zniknąć z radomskich podstawówek, pojawiają się najczęściej głosy oburzenia i sprzeciwu wśród, zbulwersowanych wyrokiem Europejskiego Trybunału, rodziców. – Mamy prawo wychowywać dzieci w wierze chrześcijańskiej, jest nas większość. Jeśli to komuś przeszkadza, lub wierzy w coś innego, nie zabraniamy mu powiesić obok krzyża innego symbolu, ale tak się składa, że krzyż jest świętością dla większości z nas i mamy do niego prawo – przekonuje pani Maria z Idalina.
Również dyrektorzy nie widzą potrzeby usuwania spornych znaków wyznaniowych ze szkół jedynie dla „fanaberii” kilku „głośnych” jednostek. – W szkole jest tak, jak było zawsze. Krzyże wiszą na ścianach i to się nie zmieni. Nie sądzę, żeby komuś to przeszkadzało, nie widzę potrzeby, żeby robić jakiekolwiek zamieszanie w tym temacie – mówi Anna Sadowska-Seta, wicedyrektor PSP nr 4 im. Kazimierza Jagiellończyka w Radomiu.

Uderzenie w tożsamość narodową?
Wyrok Trybunału wciąż jednak budzi ostre dyskusje i obawy ze strony katolików, którzy boją się, że również w Polsce może dojść do podobnej sytuacji. Pojawiają się spekulacje na temat zdejmowania hhkrzyży ze szkół. Sytuację uspokaja Andrzej Kulmatycki z Mazowieckiego Kuratorium Oświaty, który twierdzi, że krzyże zostaną w szkołach. Na razie nie wpłynął żaden oficjalny wniosek z prośbą o ich zdjęcie. Wyrok Trybunału daje jednak nowe szanse i nadzieje dla ruchów ateistycznych i przeciwników krzyża, postulujących za usunięciem symboli religijnych z miejsc publicznych, które godzą w ich poglądy. Rodzi się jednak pytanie czy zdjęcie symbolu nie uderzyłoby w naszą tożsamość narodową?
Zdaniem doktora Artura Mamcarza, kulturoznawcy w radomskiej Wyższej Szkole Handlowej, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu uderza nie tylko w samo chrześcijaństwo, czy polską, ale też w europejską kulturę.
 - Kultura ta ma głębokie chrześcijańskie korzenie. Bez chrześcijaństwa nie byłoby zapierających dech w piersiach romańskich kościołów, gotyckich katedr, czy innych zachwycających dzieł sztuki. Nie pojawiłyby się uniwersytety, powszechnie dostępne szkoły, kultywowany przez zakony wysoki kunszt uprawy ziemi, metalurgii i architektury, nie istniałyby szpitale, sierocińce, przytułki, czy inne dzieła ludzkiego miłosierdzia, którego nie rozumieli ani mądrzy Grecy, ani praktyczni Rzymianie – przekonuje naukowiec. – To miłosierdzie praktykowane w nieznanej dotąd sile i skali kazało pochylać się nad chorym człowiekiem, osieroconym dzieckiem czy ułomnym starcem, kaleką czy więźniem. Również zniesienie niewolnictwa, zlikwidowanie zemsty rodowej, propagowanie monogamicznego małżeństwa, co w konsekwencji dało kobiecie wysoką pozycję w społeczeństwie, czy wreszcie rozdzielenie władzy świeckiej od duchowej, to także zasługa cywilizacyjnej, wielowiekowej działalności Kościoła, którego wizerunek Ukrzyżowanego jest najważniejszym symbolem. Sam krzyż niesie przesłanie nie tylko do chrześcijan. Informuje o tym, że człowiek jest kimś ważnym, „osobą”, a to chyba największy wkład chrześcijaństwa w dzieje filozofii. Człowiek jest osobą, czyli bytem „osobnym”, wyjątkowym, indywidualnym, mającym rozum i wolną wolę, czującym i myślącym. Jest więc nie jakimś „człowiekiem w ogólności”, egzemplarzem abstrakcyjnej ludzkości, ale konkretną personą ze swoją historią, uczuciami, marzeniami, kochanym i obdarzającym miłością. Stąd płynie wniosek, że osoby nie można traktować przedmiotowo jako rzeczy czy ogółu, trybika w machinie państwowej, nie można niewolić, bezpodstawnie więzić, czy upokarzać. Przede wszystkim dlatego, że jest kimś a nie czymś. Umierający na krzyżu Chrystus  to podstawowa myśl chrześcijaństwa,  przyszedł zbawić właśnie taką osobę, czyli każdego człowieka, indywidualnie i osobno. Komu może przeszkadzać to przesłanie? Chyba tylko ludziom o bardzo złej woli – kończy Artur Mamcarz

Tolerancja
to umiejętność życia
Choć nie da się zlekceważyć naszej tradycji narodowej i roli chrześcijaństwa w kształtowanie kultury, Polska jest krajem wolnym wyznaniowo. Można więc domniemywać, że obecność krzyża uderza w wolność niezależnych jednostek. Pojawia się pytanie, czy obecność symbolu nie dyskryminuje i nie godzi w poglądy mniejszości, a co za tym idzie, czy miejsca publiczne, w imię tolerancji dla mniejszości, nie powinny być wolne wyznaniowo. - Troska o prawa mniejszości jest bardzo ważna, ale wielką wartością są również prawa osób wierzących, czyli milczącej większości – odpowiada ksiądz Marek Adamczyk z Radomia. - Czy usuwanie krzyży z miejsc publicznych, nie jest dyskryminacją osób wierzących? Treści jakie niesie ze sobą krzyż, choć nie przez wszystkich muszą być podzielane, nie są kontrowersyjne, nie są skierowane „przeciwko” komukolwiek. Wydaje się, że tolerancja ze strony osób niewierzących, w tym przypadku powinna polegać na akceptacji obecności krzyża, który, choć nie jest ważny dla nich, jest ważny dla wielu innych osób. Prawdziwy model tolerancji polega na umiejętności życia w jednej przestrzeni społecznej ludzi o odmiennych przekonaniach i wartościach, z możliwością wyrażania i przeżywania swoich przekonań i wiary również w wymiarze społecznym. W imię tolerancji jesteśmy skłonni godzić się na obecność w życiu publicznym wielu symboli i idei, z którymi się nie utożsamiamy. Jeśli mówi się o wolności, to trzeba uszanować również wolność ludzi wierzących – podkreśla duchowny.
Ksiądz Marek Adamczyk zwraca również uwagę jak znaczącym symbolem jest krzyż dla osób wierzących. - Dla niektórych może to zabrzmieć niewiarygodnie, ale dla wielu ludzi samo spojrzenie na krzyż jest źródłem siły i pocieszenia. Krzyże w szkołach są potrzebne, bo rodzice mają prawo do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Dla osoby wierzącej krzyż jest znakiem tego, że Bóg kocha – uważa duchowny.
Zdaniem księdza opinia, że obecność krzyża w podstawówkach to naruszenie „prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” oraz „wolności religijnej uczniów”, jest sprzeczna z prawdą, gdyż jak uważa – obecność krzyża nie wpływa na kształtowanie się poglądów religijnych wśród młodzieży, ale ma znaczenie na sposób w jaki wiara jest przeżywana wśród katolików. Obecność krzyża jest wyraźnym znakiem, że wiara jest czymś naturalnym, wpisanym w codzienność i jeśli ma być autentyczna, musi być przeżywana wszędzie, również w szkole.

Ustawa nie zabrania
Wydawałoby się, że żaden ateista nie zgodziłby się z księdzem wołając o wolność wyznaniową oraz szanowanie praw mniejszości, które obecnością symbolu czują się dyskryminowane. Tymczasem zbieżny pogląd prezentuje Michał Krawiec z Pionek, student radomskiej uczelni, który nie lubi jednak mówić o sobie, że jest ateistą. – Jestem niewierzący. Ateizm w obecnych czasach zaczyna się wszystkim kojarzyć z obalaniem krzyży, wszelkich świętości oraz walką o prawa mniejszości, ale tak naprawdę, jeśli ktoś nie wierzy w Boga, to krzyż nie ma dla niego żadnego znaczenia – tłumaczy. – Ja nie czuję się urażony, gdy widzę go na ścianie uczelni lub w pracy. Osoby, którym przeszkadza, a uważają się za ateistów, wcale nimi nie są. Ateizm zaczyna przyjmować rolę religii, staje się propagandą, ludzie nazywający siebie ateistami, mają swoją ideologię i antykatolickie, nawet anarchistyczne poglądy. Dlatego ja mówię, że jestem niewierzący, a z ateistami się nie identyfikuję. Jestem im przeciwny ze względu na to, że dyskryminują ludzi, dla których symbol ten jest czymś ważnym i sprawiają, że słowo ateista nabiera nowego znaczenia. Nie rozumiem jak mogą mówić o tolerancji, gdy to właśnie oni narzucają innym swoją wolę. Jeśli zacznie się od zdejmowania krzyży, następnym krokiem może być wyburzenie kościołów, które również „narzucają” im swoją religię lub nie pasują do krajobrazu – kończy Krawiec.
W Polsce, kraju, gdzie większość religijną stanowią katolicy, pomysł zdejmowania krzyży z miejsc publicznym wydaje się czymś nierealnym. Zdaniem Andrzeja Kulmatyckiego z Mazowieckiego Kuratorium Oświaty w Warszawie, nie istnieje ustawa, która zabraniałaby wieszania krzyża w miejscach publicznych. Pozostają jedynie kontrowersje, co do wyroku Trybunału oraz nieustające dyskusje na temat tolerancji lub jej braku.
 

komentarze Czytelników (0)

Dodaj komentarz:


max: 500 znaków

Informator radomski

Informacje
dla Czytelników i Klientów

Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, Tygodnik Radomski, 26-600 Radom, ul. Żeromskiego 75

wdrożenie: www.zaginionestudio.pl