Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
Ostatni spacer księdza Sedlaka
Jerzy Madejski
Kiedy w roku 1985 w Instytucie Wydawniczym "PAX" ukazała się książka Włodzimierza Sedlaka "Życie jest światłem", wielu parafian uczęszczających na nabożeństwa w Katedrze dowiedziało się o księdzu, którego kazań słuchali, znacznie więcej. Poznawali swojego duszpasterza zupełnie z innej strony.

















Znany w kręgach naukowych, teraz zyskiwał popularność wśród zwykłych ludzi, dla których słowo bioelektronika może niewiele znaczyło, wiedzieli jednak, że ksiądz Sedlak to wielki naukowiec, człowiek, który "przeganiając własny czas przebijał się do nowego oblicza biologii, pokonując schematy, wytyczając tym samym drogę ku światłu..."
W lutym minęło 15 lat od śmierci ks. Włodzimierza Sedlaka. Miał 82 lata, był autorem wielu książek i prac naukowych, głównie z bioelektroniki, której był twórcą. Był kierownikiem Katedry Biologii Teoretycznej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W roku 1980 został profesorem zwyczajnym. Do najważniejszych sformułowanych przez niego teorii należą: koncepcja powstania życia przy istotnym udziale związków krzemu, koncepcja bioplazmy i elektromagnetycznej natury życia.
W Miejskiej Bibliotece Publicznej otwarto skromną wystawkę przypominającą postać, także skromnego w życiu, wielkiego człowieka - Honorowego Obywatela Miasta Radomia.
Pamiętam księdza Sedlaka nie tylko dlatego, że byłem jego sąsiadem z ul. Sienkiewicza, ale także z rozmów z nim prowadzonych. Z racji tych znajomości, zwrócił się do mnie jesienią 1992 roku Zbyszek Nosal, redakcyjny kolega z kieleckiego "Słowa Ludu", bym mu towarzyszył podczas wizyty u księdza. Zbyszek, wspaniały człowiek, nieżyjący niestety od lat kilkunastu, był autorem książek sławiących m.in. piękno kieleckiego krajobrazu, a Gór Świętokrzyskich szczególnie. I właśnie o tych górach zaczęli rozmowę. W skupieniu wysłuchaliśmy opowieści ks. Sedlaka, jak to w czasie ferii wielkanocnych 1928 roku z kilkoma kolegami i profesorem rysunku przybyli na Łysicę. Ksiądz miał wtedy ciasne buty i trasa przez Suchedniów, Bodzentyn, Świętą Katarzynę dała mu się dobrze we znaki.
- Różnymi drogami wchodzi rozum do głowy - powiedział ksiądz Sedlak dodając - te góry żyły dla mnie zawsze.
W 1953 roku powstał pierwszy naukowy notatnik z Gór Świętokrzyskich, który prowadzony był do 1982 roku przez księdza.
Dociekliwy dziennikarz Zbigniew Nosal zadawał coraz więcej pyta
ń, a ksiądz Włodzimierz coraz bardziej się denerwował, bowiem trochę już nie dosłyszał, a ponadto Zbyszek mówiąc niskim głosem nieco zachrypniętym - przyznał się, że miał lekkiego kaca - nie ze wszystkim był rozumiany.
- Panie Jurku, co on mówi, bo nie rozumiem - powtarzał bez przerwy ksiądz Sedlak.
I tak stałem się tłumaczem z polskiego na polski. I jakoś daliśmy sobie w trójkę radę. Później namówiliśmy księdza profesora na spacer. Ledwie już chodził, Zbyszek trzymał go pod rękę i coś już chyba zrozumiale dowodził, bo rozmówca co jakiś czas się uśmiechał, jak się później dowiedziałem właśnie do wspomnie
ń z młodości...
Za pół roku ks. Sedlak zmarł. Zachowałem zdjęcia z tamtego spotkania w domu i na ostatnim spacerze. Fotografie te prezentuję publicznie po raz pierwszy.