::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotliński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
informator radomski
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
...................................................................................................
Mój przyjaciel Ricardo
Jerzy Madejski
Przyjechał do Polski po raz pierwszy w 1963 roku wraz z grupą 15 kubańskich maturzystów, by studiować w Warszawie. Wydział elektroniki ze specjalnością akustyka ukończył w 1971 roku. Świadomie przekładał terminy obrony pracy magisterskiej, by jak najdłużej pozostawać w kraju nad Wisłą, który stał się jego drugą ojczyzną. Po powrocie do Hawany dostał pracę specjalisty akustyka od nagłaśniania wielkich sal kinoteatrów, pracował też w telewizji kubańskiej. Do dzisiaj jest jednym z bardziej cenionych akustyków, a pracę swoją traktuje z pasją.
Spotkaliśmy się po 37 latach. Obaj pamiętamy letnie wypady na basen warszawskiej "Legii", spacery po Starówce, potańcówki w klubach studenckich, zwiedzanie polskich miast, w tym Radomia, w którym, oprócz mnie, Ricardo Llanes miał jeszcze kolegów z tego samego roku studiów. Korespondowaliśmy ze sobą, bo Ricardo nie tylko poprawnie mówi po polsku, ale potrafi napisać list, jakiego nie powstydziłby się student polonistyki. Zapraszał mnie nieustannie na Kubę. Gdyby nie ta odległość i koszt takiej wyprawy, pewnie bym skorzystał... W marzeniach widziałem skąpane słońcem bezkresne plaże Varadero czy Cayo Largo i miasta wyglądające jak na starych pocztówkach. Przed przyjazdem kumpla trochę czytałem o tej największej wyspie na Morzu Karaibskim, próbowałem się też uczyć hiszpańskiego, ale popisywanie się kilkoma zwrotami na nic się zdało, bo on skwitował to krótkim - daj spokój wiesz przecież, że moja znajomość polskiego jest lepsza od twojej hiszpańskiego...
O czym rozmawiać po tylu latach?
- Tylko nie o polityce - zastrzega Ricardo.
Pomińmy ten temat, Wiem, że Kubańczycy są czuli na krytykę pod adresem państwa i Fidela Castro. Ale jeden temat z tej dziedziny zawsze mnie frapował. Dlaczego na Kubie nadal funkcjonuje amerykańska baza w Guantanamo?
- To dawna historia - opowiada R. Llanes. - W 1898 roku Stany Zjednoczone wszczęły wojnę hiszpańsko-amerykańską, w której wyniku Hiszpania utraciła Kubę. Okupacyjne wojska amerykańskie pozostały na wyspie do 1902 roku i wymusiły na jej rządzie przyjęcie w konstytucji kubańskiej tzw. poprawki Platta, zapewniającej USA prawo ingerencji w wewnętrzne sprawy Kuby i założenie w Guantanamo bazy morskiej. Poprawkę Platta po latach anulowano i amerykanie teoretycznie nie ingerują w sprawy wewnętrzne Kuby, ale baza pozostała...
Ale wiesz co, zaśpiewajmy lepiej "Guantanamera" - przecież znasz tę piosenkę (Guantanamera to mieszkanka Guantanamo).
I tak przeszliśmy do muzyki, która w Polsce zyskuje coraz większą popularność, także dzięki filmowi Wendersa "Buena Vista Social Club". Ta muzyka, to tzw. son. Największym sonerem był zmarły w wieku 43 lat Benny More, a jego kompozycje wywarły wpływ na rozwój salsy. Przy okazji rozmowa schodzi na tematy literackie i Alejo Carpentiera, największego pisarza kubańskiego, jednego z największych przedstawicieli "realizmu magicznego", a zarazem krytyka muzycznego, autora książek o historii kubańskiej muzyki. Nie sposób było przy okazji nie wspomnieć o innym wielkim pisarzu, który pokochał Kubę, o Erneście Hemingwayu. Pisarz wracał na Kubę wielokrotnie, także po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1954 roku.
Gdy spacerujemy po działce w podradomskiej miejscowości, Ricardo nazywa niektóre kwiaty przypominające mu te na jego wyspie. Nie ma u nas jednak ani eukaliptusów ani narodowego kwiatu Kuby - białej mariposy, choć to prawie nasz jaśmin...
Jak postrzegasz Polskę i Radom po latach?
- To zupełnie inny kraj, nowoczesny. Warszawy chyba bym nie poznał, gdyby nie Pałac Kultury. A Radom? Wtedy nie było tak pięknych ulic. Nie zmieniła się serdeczność Polaków wobec obcokrajowców...
A jak jest na Kubie?
- Przyjedziesz zobaczysz. Nigdy nie słuchaj co mówią inni, sprawdź sam. U nas nie ma takich różnic między biedą a bogactwem, takich dysproporcji, jakie dostrzegam w Polsce. Może ludziom żyje się biedniej, ale czy pieniądze zawsze dają szczęście? U nas nauka i lecznictwo są bezpłatne...
Tyle jeszcze nieporuszonych tematów - o rewolucji kubańskiej, najlepszych na świecie cygarach, kobietach. Pewnie wrócimy kiedyś do rozmów. Na razie wybieramy się do sklepu, by dokupić części do samochodu Ricarda - to fiat 125, wyprodukowany w Argentynie w 1974 roku. Nie jest najstarszym w Hawanie, jeżdżą tam jeszcze samochody z 1955 roku. Przy okazji Ricardo ma zamiar kupić odtwarzacz MP-3 i zewnętrzny dysk do komputera. Bo życie pomimo wszystko idzie na przód...

Od lewej - Ricardo Llanes i autor tekstu