Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
Jestem człowiekiem dialogu
Mieczysław Kaca
Rozmowa z Wojewodą Mazowieckim Jackiem Kozłowskim

Przysłuchując się rozmowom pana wojewody z samorządowcami, spostrzegłem odmienność podejścia do swoich rozmówców, w porównaniu z tym, co czynili pana niedawni poprzednicy. Z czego wynika wyczuwalne dążenie do porozumiewania się?

- Spostrzeżenia pana redaktora dotyczą nadzoru, który sprawuje wojewoda nad działalnością samorządu terytorialnego. W naturalny sposób dążę w tej dziedzinie do porozumienia, stawiając na współpracę partnerską. Obserwując to, co robił mój poprzednik, odnosiłem wrażenie, że czasem celem urzędowych poczyna
ń było doprowadzenie do procesu sądowego, by w ten sposób rozstrzygnąć spór na swoją korzyść. W moim przekonaniu, sprawa w sądzie jest porażką instytucji publicznej, jest niepowodzeniem obu stron. W moim odczuciu nadzór nad działalnością samorządu, jaki w imieniu rządu sprawuje wojewoda, powinien przebiegać tak, żeby niezależna administracja samorządowa czuła się przedstawicielem tego samego państwa. Jednolitą interpretację prawa można przecież osiągać poprzez dialog. Jestem człowiekiem dialogu, człowiekiem rozmowy. Uważam, że charakterystyczne dla demokracji uzgadnianie stanowisk dobrze służy społeczeństwu. Bardzo ważne jest wyraźne artykułowanie swoich poglądów, pokazywanie różnic, lecz temu towarzyszyć powinna wola zawarcia kompromisu. Jeśli bowiem zabraknie wzajemnego zaufania, najdoskonalsze nawet prawo sporu nie wyeliminuje. Myślę, że moje rozumowanie wpisuje w filozofię sprawowania władzy przez koalicję PO-PSL.
Byłem świadkiem toczenia właśnie z udziałem pana wojewody takiego dialogu, w trudnej, spornej sprawie przebiegu odcina trasy ekspresowej S7 w rejonie Szydłowca. Podejrzewam, że w okresie przygotowywania wielu inwestycyjnych przedsięwzięć drogowych, przyjdzie rozstrzygać sprawy jeszcze trudniejsze...
- Na Mazowszu jest kilka tego rodzaju sytuacji zapalnych. Debaty nad lokalizacją dużych inwestycji infrastrukturalnych, nie pozbawione sporu, są potrzebne z natury rzeczy. Organizowanie tego rodzaju debat publicznych w celu wysłuchania wszystkich osób i instytucji zainteresowanych procesem inwestycyjnym nie może być traktowane formalnie, jako biurokratyczny obowiązek - a tak, niestety, bywało - bo wymagał tego prawny przepis, lecz warto, by było uważane za zasadę obowiązującą w społecze
ństwie obywatelskim. Wiadomo, że wyjście z sytuacji może być tylko jedno, lecz powinno być wynikiem rozmowy społecznej, i być najlepszym w zaistniałych warunkach. Żyjemy przecież w kraju gęsto zaludnionym, prowadzimy drogi przez tereny zamieszkałe, i w polskich warunkach trudno jest wypracować rozwiązanie choćby bliskie ideału. Zawsze czyjś interes będzie naruszony - stąd duże emocje i podczas spotkania w Radomiu. Dobrze, że one występują, gdyż dzięki temu dowiaduję się, jakie są powody rozbieżności opinii. Pomaga mi to w znalezieniu wyjścia jak najmniej uciążliwego dla wszystkich. Moja filozofia polega na bardzo poważnym traktowaniu wszystkich punktów widzenia, na wysłuchaniu wszystkich racji. Stąd moje osobiste uczestnictwo w wielu tego rodzaju rozprawach. Wielostronne rozeznanie sprawy umożliwia mi podejmowanie decyzji. Wspomnę, że kilka tego rodzaju punktów zapalnych mamy w rejonie Warszawy. Gorące spory dotyczą odcinka tejże trasy S7 w rejonie osiedla Chomiczówka i Radiowa, oraz w rejonie Łomianek i Sękocina. Wszystkich przestrzegam przed tym, żeby spory nie doprowadziły do przesunięcia czasu realizacji inwestycji lub do utrwalenia stanu istniejącego.
W Radomiu zaangażował się pan w spór jeszcze poważniejszy, bo dotyczący lecznictwa...
- To okoliczności zmusiły mnie do podjęcia decyzji nie łatwej dla pacjentów, lekarzy i dyrekcji placówki. W sytuacji zaistniałej tuż przed Świętami Wielkanocnymi nie widziałem innego rozwiązania, a ustawa wyraźnie mówi, że jeśli jakiś oddział zaprzestał działalności, wojewoda wykreśla go z rejestru. Nie stwierdza się, że wojewoda m o ż e, lecz, że w y k r e ś l a z rejestru. Dwa oddziały radomskiego szpitala faktycznie zaprzestały działalności, nie leczyły pacjentów, którzy w nich przebywali, nie przyjmowały chorych ze skierowaniami. Nie miałem więc innego wyjścia! Bardzo bym chciał, aby obydwa oddziały (chirurga, onkologia) zaczęły ponownie leczyć pacjentów. Dlatego odwołanie, które złożył szpital, przekazałem ministrowi zdrowia. Doszedłem do wniosku, że dyrekcja szpitala nie wykorzystała jeszcze wszystkich możliwości zapewniających naprawdę stabilną jego działalność. Szpital powinien być instytucją gwarantującą pacjentom pewność, ciągłość procesu leczniczego. Jeśli człowiek zachoruję dziś, za miesiąc, czy za pół roku, to ten szpital musi zagwarantować mu leczenie. W ostatnim roku radomski szpital ciągłości leczenia nie gwarantował. Bardzo poważny protest lekarzy zaistniał przecież w sierpniu ubiegłego roku. Po nim nastąpił protest pielęgniarek. Wreszcie w marcu tego roku wstrzymano przyjmowanie pacjentów, a następnie rozpoczęła się ewakuacja chorych z dwóch oddziałów. Co kwartał, w momencie rozlicze
ń lekarzy z przepracowanych przez nich godzin, taka sytuacja może się powtarzać. Szpital kojarzy się z bezpieczeństwem, a wojewoda jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo pacjentów. Nie jest odpowiedzialny za zarządzanie szpitalami, za wynagrodzenia lekarzy i pozostałego personelu. Dlatego też kierowałem się tylko tym jednym - bezpieczeństwem pacjentów. Choć wiem, że lekarze walczyli o słuszne sprawy - być może ich praca była źle organizowana, ale ta walka nie może oznaczać utraty poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego przez pacjentów. Uważam, że szpital, jego kierownictwo i personel muszą uczynić skuteczny wysiłek, tak ułożyć wzajemną współpracę, zawrzeć takie umowy z lekarzami, które upewnią wojewodę i ministra zdrowia w tym, że istnieje niezawodność leczenia w radomskim szpitalu. Jeśli to się stanie, zaopiniuję pozytywnie ewentualną ministerialną decyzję przywracającą funkcjonowanie wykreślonych oddziałów.
Przed każdymi wyborami parlamentarnymi, zamierzeniom potanienia pa
ństwa, towarzyszy zapowiedź likwidacji terenowych delegatur Urzędu Wojewódzkiego. Potem okazuje się, że są one niezbędne...
- Przyznam, że do czasu objęcia przeze mnie stanowiska wojewody, nie miałem wyrobionego zdania na ten temat. Teraz jestem przekonany, że delegatury są potrzebne, szczególnie w rozległym województwie mazowieckim. W pewnych dziedzinach nawet je wzmacniam, odtwarzając komórki nadzoru prawnego, zlikwidowane przez mego poprzednika. Są one bardzo pomocne dla samorządów i poprawiają jakość nadzoru prawnego.
Pogląd pana wojewody na sugestie wyodrębnienia Warszawy ze struktury województwa mazowieckiego?
- Uważam, że jest to pomysł absurdalny, mogący przynieść szkodę nie tylko stolicy, lecz całemu Mazowszu. Budżet województwa jest w około 60% tworzony przez podatki pochodzące z Warszawy, z których stolica korzysta w mniejszym stopniu. Rzeczywiście po roku 2015 Mazowsze może stracić dwie trzecie dotacji z europejskich funduszy strukturalnych, jeśli dochód przekroczy 75% średniej unijnej. Na wysokość dotacji mieć będzie jednak także wpływ liczba ludności a ewentualny obszar metropolitalnej Warszawy obejmie około 2/3 obecnej populacji Mazowsza.
Podczas spotkania z redaktorami naczelnymi współpracującymi w ramach Porozumienia Tygodników Mazowieckich wspomniał pan o swojej przygodzie z dziennikarstwem. Poproszę o parę słów na ten temat.
- Pod koniec lat osiemdziesiątych zaangażowałem się w Trójmieście w wydawnictwa drugiego obiegu (podziemne wydawnictwa, książki). Na przełomie dekad uznałem, że dziennikarstwo będzie moim zawodem i podjąłem pracę w czasopiśmie diecezjalnym "Gwiazda Morza", potem współtworzyłem z kolegami pierwszy prywatny tytuł prasowy w Polsce - "Gazetę Gda
ńską". Pracowałem również w regionalnej TVP Gdańsk. Na początku lat 90. byłem dyrektorem Biura Prasowego Rządu. Przeżyłem pouczającą przygodę, dlatego rozumiem dziennikarzy i szanuję ten zawód.