Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
Obrazy sercem malowane
Bogdan Wyciszkiewicz
Swoim życiorysem mógłby obdzielić kilka osób, a każda z nich mogłaby śmiało powiedzieć, że miała interesujące, choć niełatwe życie. Zesłaniec na Sybir, pracownik w łagrze, pilot i artysta malarz. A przede wszystkim poszukujący swych korzeni Polak...


















Jeden z bliźniaczych bloków mieszkalnych przy ul. Marato
ńskiej. Między blokami podobny pas trawy i trzepak. To właśnie w takim bloku, w niewielkim mieszkanku składającym się z pokoju z kuchnią mieszka artysta malarz Hilary Gilewski, który dopiero kilka lat temu otrzymał polskie obywatelstwo, chociaż zawsze czuł się Polakiem.
Niewielki pokój to także pracownia pana Hilarego. Obecnie centralne miejsce zajmuje duży obraz, który wykonuje na zlecenie Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie. Siadamy w fotelach, a pan Hilary sięga po albumy ze zdjęciami, które udało mu się zachować w trakcie licznych przeprowadzek z miejsca na miejsce i które pozwalają przywołać w pamięci dawne lata.
Hilary Gilewski urodził się 77 lat temu na Podolu, w miejscowości Burtyn w pobliżu Kamie
ńca Podolskiego. Jest synem Gracjana Gilewskiego pochodzącego ze starej, mazowieckiej rodziny i Stefanii z domu Święcickiej. Kiedy miał 4 latka, ojciec został oskarżony przez stalinowskie władze o działalność kontrrewolucyjną i jako "wrogowie ludu", cała rodzina została deportowana na Sybir.
-To były trudne czasy wspomina pan Hilary. Ojciec rąbał drzewo w tajdze, a my mieszkaliśmy w łagrze...
Kilkuletni chłopiec pasie owce, w miarę swoich możliwości pomaga w sowchozie. Ale i tutaj rodzina Gilewskich długo nie będzie przebywać. Mały Hilary pamięta, jak ojciec chciał wstąpić do armii Andersa. W obecności żołnierzy, którzy zjawili się w łagrze pisał podanie.
- Co! Ty chcesz do Andersa? - usłyszał. - To pojedziesz do Karagandy.
No i ojciec pojechał do karłagu w Kazachstanie, gdzie pracował w kopalniach Karagandy. Dopiero w 1946 roku mogła tam przyjechać żona z dziećmi.
W Karagandzie Hilary Gilewski ko
ńczy szkołę średnią, a także uczęszcza na zajęcia plastyki w Domu Kultury przy kopalni im. Kirowa, którym kierował prof. Włodzimierz Ejfert, były dyrektor Muzeum im. Puszkina w Moskwie, także zesłaniec. Jednocześnie szkolił się w miejscowym aeroklubie. Po maturze został skierowany do Wojskowej Szkoły Lotniczej na Uralu, a później w stopniu mł. lejtnanta rozpoczął służbę na Wyspach Kurylskich. Tam patrolował granice na odrzutowcach MiG 17.
Podczas jednego z patrolów doszło do katastrofy, która omal nie zako
ńczyła się dla niego tragicznie.
- Pamiętam jak dziś - opowiada pan Hilary. - Było słoneczne przedpołudnie 4 sierpnia 1956 roku. Podczas lotu nagle straciłem przytomność. Ocknąłem się, gdy usłyszałem głos dowódcy - "dziewiątka", "dziewiątka", bo ja miałem numer 09, i nagle widzę, że woda bliziutko, niedługo sko
ńczy się to katastrofą. W ostatniej chwili udało mi się poderwać samolot do góry i skierowałem się na lotnisko. Trafiłem na pas, ale zarzuciło mnie na skrzydło i uszkodziłem samolot. Na szczęście maszyna się nie zapaliła i nic mi się nie stało...
Ale to był koniec kariery lotniczej Hilarego Gilewskiego. Zaczęło się dochodzenie. Wtedy oficer polityczny bliżej zainteresował się osobą lejtnanta. Wyszło na jaw, że jest Polakiem, nie zgadzał się na wstąpienie do partii, podejrzewano go nawet próbę sabotażu.
- Dywersant, mówiono - dodaje pan Hilary.
Po dłuższym badaniu w szpitalu wraca do Karagandy i wreszcie może kontynuować swoje zainteresowania plastyczne, bo zawsze - jak twierdzi - sztukę miał w sercu. W 1957 roku rozpoczął studia w Wyższej Szkole Plastycznej im. Apolinarego Sawickiego w Pienzie, pracował jako artysta plastyk w Pracowni Sztuki w Karagandzie, uczestniczył w plenerach w różnych zakątkach Związku Radzieckiego. Kontynuuje także podyplomowe studia w Akademii Sztuk Pięknych im. Surikowa w Moskwie u profesorów Czujkowa i Gricaja. Pracuje w Karagandzie. Jak większość artystów plastyków, aby utrzymać rodzinę, podejmował monumentalne prace dekoracyjne - mozaiki, freski, z okazji uroczystości pa
ństwowych malował portrety przedstawicieli władz, natomiast z potrzeby serca pejzaże, portrety Kazachów, przyjaciół.
Przełomem w jego życiu była wizyta radomskich muzealników w Kazachstanie. Później rewizyta w Radomiu i wówczas po raz pierwszy Hilary Gilewski przekroczył granice w Brześciu. Było to dopiero w 1993 roku.
- Wtedy przypomniały mi się kolędy, które mama śpiewała, opowieści o Polsce. Kolejne przyjazdy do Polski sprawiły, że podjął decyzję - zostaje w Polsce, w Radomiu.
Przez jedenaście lat współpracował z Muzeum Okręgowym im. J. Malczewskiego, którym kierował Janusz Pulnar, w muzeum także zamieszkał. I przez cały ten czas musiał udowadniać, że jest Polakiem. Dopiero po otrzymaniu obywatelstwa polskiego mógł starać się o mieszkanie i zamieszkać w Radomiu na stałe.
Dorobek artystyczny Hilarego Gilewskiego jest bardzo duży. Niestety, pozostał on w Kazachstanie. Tak samo jak i groby najbliższych - rodziców, żony. Jego obrazy znajdują się w muzeach-galeriach: Ałma-aty, Astany, Karagandy, Taszkientu, Kijowa, a także u prywatnych osób. Część prac sprowadził  do Radomia i można je zobaczyć w Muzeum im. J. Malczewskiego. Także w czarnoleskim muzeum można podziwiać kunszt artystyczny Hilarego Gilewskiego. W muzealnej Galerii eksponowane są kopie obrazów: "Rzeczpospolita Babi
ńska" (oryginał znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie) i kopia portretu kanclerza Jana Zamoyskiego (po wojnie oryginał pozostał w Galerii Sztuki we Lwowie). Trzeci obraz, alegoryczny, znajduje się w gablocie z najcenniejszymi pamiątkami po Janie Kochanowskim.
W Polsce kontynuuje malarstwo pejzażowe, wyjeżdża na plenery. Jego obrazy i szkice to przede wszystkim stare, zapomniane kapliczki, podupadłe, drewniane krzyże, wiatraki, drzewa, pola i kwiaty. Także portrety.
Żyje bardzo skromnie. Czy ostatecznie znalazł już swoją życiową przysta
ń?
- Na pewno tak - mówi patrząc przez okno. - Jest tu spokojnie. I ludzie życzliwi...
Hilary Gilewski prezentuje
swoją najnowszą pracę