Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
wielcy i znani Ziemi Radomskiej
Cóż wiemy o miłości
Robert Kotliński
W historii polskiej muzyki rozrywkowej jest wciąż postacią zajmującą czołowe miejsce. Nie pisał wyłącznie dla określonych kręgów słuchaczy - nuty układał tak, że każdy potrafi poczuć ten niezwykle ciepły klimat muzyczny. Większość jego kompozycji, to wielkie przeboje śpiewane przez kilka pokoleń Polaków. Był również autorem muzyki filmowej, orkiestrowej i wspaniałym aranżerem. Spis jego twórczości obejmuje niemal 300 pozycji!
















Bogusław Klimczuk, urodził się 19 października 1921 roku w Kozienicach. Wielkie zamiłowanie do muzyki sprawiło, że uko
ńczył Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Warszawie. Pierwsze sukcesy zawodowe odnosił jako pianista jazzowy, potem kierował słynnym zespołem jazzowo-rozrywkowym Boogie Band. W 1949 roku jako pianista w orkiestrze na MS Batory wyruszył w rejs do Ameryki, gdzie spotkał się z takimi muzykami, jak Duke Ellington, Count Basie, Charlie Ventura, czy Harry James. Gra tych wielkich jazzmanów był istotnym doświadczeniem w karierze Klimczuka i zrobiła na nim ogromne wrażenie. Jazz jednak nie był wówczas muzyką popularną w Polsce, a ze względu na amerykańskie korzenie, okazał się gatunkiem politycznie niewłaściwym. Muzycy sięgający do jazzu nie mieli w kraju łatwego życia - nie mogli liczyć na pomoc przy organizowaniu koncertów i nagrań. Na szczęście tacy kompozytorzy jak Klimczuk potrafili do swoich utworów sprytnie przemycać jazzowe, a czasem także bluesowe klimaty, nie narażając się na gniew decydentów.
Po powrocie z USA, Klimczuk miał już zupełni inną wizję aranżacji oraz inaczej postrzegał sam jazz. W jego grze pojawiło się więcej nowych rozwiąza
ń harmonicznych i rytmicznych. Jako pierwszy w Polsce zaczął grać aranżacje be-bopowe, bliskie takim sławom jak Charlie Parker, czy Dizzy Gillespie. W odróżnieniu od klasycznego swingu, be-bop dawał więcej swobody interpretacyjnej, a Klimczuk nigdy nie pozwalał się zamknąć w kręgu jednego gatunku. Zresztą jazz nie był jego jedyną pasją.
Pracę kompozytorską Klimczuk zaczynał od pieśni i muzyki baletowej. Pisał muzykę dla choreografów, a równocześnie pełnił funkcję kierownika muzycznego zespołów wojskowych w Bydgoszczy i Trójmieście, a następnie dyrygenta Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego w Warszawie. Od 1959 roku Bogusław Klimczuk był pracownikiem Polskiego Radia. Zaczynał jako pianista, później zajmował się także aranżacją i kierownictwem muzycznym. Prowadził własny zespół muzycznym, a w 1962 roku stworzył radiowe Studio M-2, specjalizujące się w nagraniach polskiej muzyki rozrywkowej, nad którym objął kierownictwo. Studio to, będące jednocześnie centrum najnowszych kierunków muzycznych, aranżacji i przodujące w technice nagraniowej, gromadziło za sprawą szefa młodych, zdolnych muzyków, zarówno tych "poważnych" jak i awangardę jazzową. W latach 1963-1964 nagrania Studia M-2 otrzymały I nagrodę w plebiscycie Międzynarodowej Organizacji Radia i Telewizji (OIRT). W 1964 roku Bogusław Klimczuk otrzymał zaś nagrodę prezesa Komitetu ds. Radia i Telewizji za twórczość radiową i telewizyjną oraz za zorganizowanie i osiągnięcia Studia M-2. Odtąd nazwisko Bogusława Klimczuka kojarzone było z wysokim poziomem artystycznym oraz z najciekawszymi poczynaniami na rynku muzycznym. Artysta stał się symbolem polskiej muzyki rozrywkowej nie tylko dzięki ogromnym możliwościom warsztatowym, ale również jako ten, który potrafił zadbać o właściwy standard i organizację prezentacji muzycznych.
W 1966 roku Klimczuk został dyrektorem Big Bandu Polskiego Radia i Telewizji oraz kierownikiem Radiowego Studia S-1, którego również był założycielem. Dzięki temu mógł prowadzić własną audycję "Do Studia S-1 zaprasza Bogusław Klimczuk", w której zapoznawał miłośników muzyki z pracą studia, jego dorobkiem artystycznym, wyjaśniał zawiłe i nowatorskie wówczas techniki nagrywania, zapraszał kompozytorów, instrumentalistów, krytyków muzycznych i prowadził z nimi rozmowy na antenie. W tym czasie Klimczuk był też współautorem i nagrywał z własnym zespołem utwory do audycji radiowych - "Piosenki od ręki", "Mikrofon dla wszystkich", "Wczoraj nagrane - dziś na antenie" i "Radiowa Piosenka Miesiąca". Jego działalność sprawiała, że do słuchaczy docierały wartościowe materiały muzyczne, kształtujące gusta i zapewniające rozrywkę na najwyższym poziomie.
Bogusław Klimczuk był także kompozytorem utworów orkiestrowych m.in. "Figlarne Skrzypeczki" i baletów. Pisał pieśni i kantaty (Poemat o Ojczyźnie), ale zawsze najbliższa była mu piosenka. Skomponował ich przeszło 250, z których wiele cieszyło się ogromną popularnością i zdobywało tytuły przebojów. Do najbardziej znanych należą - "To nie sen", "Łazienkowskie mgły", "Rudy rydz", "Jabłuszko pełne snu", "Andriusza", "Zawstydzona", "Porównania", "Barwy ziemi", "Cóż wiemy o miłości", "Dopóki w oczach tylko ty", "Uczę się ciebie", "Raz, chociaż raz", "Nieproszony gość", "Kwiaty zakwitają w Łazienkach", "Zimowe dzwony", "Czy to ty, Warszawo", "Księżyc i róże" i wiele innych. Piosenkę "Jest Warszawa" wykonywało 16 wokalistów, a chór Lutnia śpiewał ją na koncertach w Wielkiej Brytanii. Niektóre z tych piosenek zrobiły karierę za granicą - "Rudy rydz", "Andriusza" i "To nie sen" rozeszły się w dawnym Związku Radzieckim w milionowych nakładach. Utwory Bogusława Klimczuka były nagrywane w Polskim Radiu, w Telewizji Polskiej i na płytach. Wykonywali je i nagrywali również artyści zagraniczni.
Ważnym rozdziałem w karierze Klimczuka jest jego działalność koncertowa. Ze swoim Big Bandem grał w kraju i za granicą, czterokrotnie odbył tournee po ZSRR, koncertował w RFN, a w lipcu 1972 roku gościnnie wraz ze swoją orkiestrą wystąpił jako dyrygent w telewizji wschodnioniemieckiej. W programie rozrywkowym Friedrichstadt Palace grał z udziałem światowej sławy piosenkarzy z Europy i zza oceanu . Kilkakrotnie prowadził orkiestrę na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, wielokrotnie dyrygował w Opolu. Do dziś każdego roku na festiwalu opolskim rozbrzmiewa skomponowany przez Bogusława Klimczuka sygnał tej imprezy.
Bogusław Klimczuk, to nie tylko artysta. Był działaczem muzycznym, radiowym, społecznym, jednym z twórców Międzynarodowej Wiosny Estradowej, Festiwalu Piosenki Pa
ństw Europy Wschodniej w Poznaniu. W 1973 roku Bogusław Klimczuk otrzymał z rąk ministra kultury Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. To wysokie odznaczenie było uhonorowaniem jego wieloletniej działalności artystycznej, w tym 15-letniej pracy w Polskim Radiu. Ostatnim jego dziełem był musical "Och, laleczko". Wystawiony już po śmierci kompozytora w Operetce Wrocławskiej.
Bogusław Klimczuk zmarł 12 kwietnia 1974 roku w Warszawie po długiej i nieuleczalnej chorobie w wieku 52 lat. Odznaczony pośmiertnie Srebrnym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju, został pochowany na cmentarzu wojskowym w Warszawie.
Po latach również Kozienice, rodzinne miasto kompozytora uczciły jego pamięć organizując Festiwal Piosenki Polskiej im. Bogusława Klimczuka i nadając Kozienickiemu Centrum Kultury, Rekreacji i Sportu imię artysty. Wszystkim tym poczynaniom patronuje wdowa po artyście - Krystyna Klimczuk.