Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
wielcy i znani Ziemi Radomskiej
Nie zapomnisz nigdy...
Robert Kotliński
Jest jednym z najsłynniejszych polskich piosenkarzy. Szczyt jego kariery przypadał na lata 60 i 70, ale Jerzy Połomski wciąż pojawia się na scenie i tak jak przed laty potrafi wzbudzać wielki entuzjazm publiczności. Wspaniały głos, ujmujący sposób bycia i refleksyjne melodie sprzed lat, są prawdziwymi perłami pośród wszechobecnej, komercyjnej tandety. Warto o tym pamiętać dziś, kiedy coraz częściej przeszłość bez opamiętania wyrzucamy na śmietnik…


















Jerzy Połomski urodził się w Radomiu 18 września 1933 roku. Muzyka nie była jednak jego wielką młodzie
ńcza pasją. Marzył o tym, by zostać architektem, dlatego też trafił do radomskiego Technikum Budowlanego. Po maturze wyjechał do Warszawy, by zdawać egzaminy na Politechnikę Warszawską. Z egzaminami nie było problemu, ale mimo ich zdania nie dostał się na architekturę. W takiej sytuacji pozostawało tylko pójście do wojska, ale nie każdemu młodemu chłopakowi odpowiadała taka perspektywa. Połomski przypomniał sobie, że jeszcze jako uczeń "budowlanki" występował w chórze. Dlatego wpadł na bardzo oryginalny wówczas pomysł i postanowił spróbować swoich sił Szkole Teatralnej. Przeskok z trudnej dziedziny nauk ścisłych do świata sztuki okazał się skuteczny. Połomski został przyjęty i rozpoczął studia. Miał sporo szczęścia, ponieważ w czasie, gdy rozpoczynał naukę ruszył nowy wydział estradowy, a jego rektorem został sam Kazimierz Rudzki. Wśród profesorów Połomski spotkał wspaniałych ludzi i wielkich artystów. Byli to m.in. Irena Kwiatkowska, Stanisława Perzanowska, Marian Wyrzykowski, Andrzej Łapicki, Ludwik Sempoliński i Maria Mokrzycka, światowej sławy sopranistka. Za namową Sempolińskiego przyszły artysta zmienił wtedy nazwisko z rodowego Pająk, na to, które znamy dziś. Zdaniem mistrza, "Połomski" bardziej nadawało się na afisz… Był to bardzo ważny okres w życiu piosenkarza. Poznawał wtedy tajemnice warsztatu wokalnego i sztuki scenicznej, które w późniejszej pracy przynosiły wspaniałe efekty. Jeszcze podczas występów studenckich Połomski został zauważony i zaproszony na nagrania w Polskim Radiu. Utrwalono wtedy pierwszy w jego karierze utwór - "Piosenka dla nieznajomej", autorstwa Jerzego Haralda. Stronę muzyczną tego przedsięwzięcia wzięła na siebie orkiestra Jana Cajmera. Piosenka szybko pojawiła się w radiu i stała się bardzo popularna.
Po uko
ńczeniu studiów Połomski trafił do teatru Buffo, którym kierował wtedy Zenon Wiktorczyk, a potem do warszawskiej Syreny. Nie był to jednak zbyt obfity w wydarzanie artystyczne okres w jego życiu. Połomski postanowił się usamodzielnić. Odszedł z teatru i nigdy już do niego nie powrócił. Pociągał go świat piosenki, podróże, występy w radiu i na scenie. W ogólnopolskim plebiscycie Polskiego Radia walczył o pierwsze miejsce z samym Mieczysławem Foggiem. Stało się więc jasne, że jego życiowy szlak kreślić będzie przygoda z piosenką.
Po pierwszym sukcesie radiowym przyszedł czas na debiut fonograficzny. W 1959 roku nakładem wydawnictw Pronit i Muza ukazała się pierwsza płyta - "Podwieczorek z piosenką". Na następny krążek "Jerzy Połomski śpiewa" trzeba było czekać do roku 1966. Nie oznacza to jednak przerwy w działalności artystycznej. Połomski cały czas pojawiał się na scenie, a w roku 1961 wystąpił na I Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, zajmując tam drugie miejsce. Przegrał wówczas jedynie ze szwajcarskim wykonawcą Jo Rollandem. Werdykt jury budził wtedy sporo kontrowersji, a czas pokazał, że były ku temu powody. Polski piosenkarz wchodził wówczas na szczyty kariery i przez długie lata pozostawał w ścisłym gronie gwiazd nie tylko polskiej piosenki. O laureacie pierwszego sopockiego festiwalu zapomniano natomiast bardzo szybko. Do Sopotu Połomski powrócił po 40 latach i w roku 2007 sam zasiadł w jury.
Jerzy Połomski wydał w sumie 14 płyt, ale dla słuchaczy najważniejsze były zawsze jego występy na scenie. Na taśmach sprzed lat widać wielkie wzruszenie wśród widzów i fascynację jego nienagannym stylem. W latach siedemdziesiątych pojawiały się kolejne płyty, były koncerty na festiwalach w kraju i za granicą. Niestety kolejna dekada nie była już tak dobra. Sam artysta twierdzi, że poważną przyczyną ograniczenia aktywności artystycznej w latach osiemdziesiątych, był stan wojenny. W rozmowie z Edwardem Hulewiczem mówił:
"- To nasze przysłowiowe pięć minut, skrócone zostało niestety o bolesny dla wszystkich okres stanu wojennego, który nam odebrał najpiękniejsze być może lata naszej pracy. To bardzo bolesna cezura w życiu kulturalnym w Polsce. Ja stan wojenny spędziłem w Stanach Zjednoczonych, a wróciwszy zastałem w kraju straszliwe podziały w naszym środowisku, spowodowane polityką. Jak wiadomo był bojkot telewizji, który był w tym jedynie skuteczny, że ułatwił młodzieży start i zajęcie tych zwolnionych miejsc. Był to okres martwoty, po którym strasznie trudno było się podnieść."
W latach osiemdziesiątych Połomski wydał tylko trzy płyty. Pamiętajmy jednak, że były to lata inwazji rodzimego rocka, których owocem okazało się wiele znaczących w historii polskiej muzyki zespołów. Największym wyzwaniem okazał się jednak okres po transformacji ustrojowej. Piosenkarz nie zamierzał ko
ńczyć kariery, ale odnalezienie się w warunkach, kiedy jedynym wyznacznikiem popularności jest zysk i oglądalność nie było łatwe. W tym samym wywiadzie, na temat współczesnego rynku muzycznego w Polsce artysta powiedział:
" - Dużo rzeczy mi się nie podoba, mniej mi się podoba, czasem nawet bardzo, ale nie chciałbym ryzykować autorytatywnych wypowiedzi. Na pewno nie będę wydawał ocen, ponieważ zdaje sobie sprawę ze zmieniających się kanonów mody, ulotności pewnych niuansów sztuki. Kiedy słyszę, zwłaszcza w audycji "Radia retro" moje pierwsze nagrania, bardzo mnie one rozśmieszają. Pamiętam, że wbijano nam do głowy, żeby wymawiać "ł" przedniojęzykowe. Było to pretensjonalne, niepotrzebne i zawsze w moim przypadku nieudane. Nie ustrzegłem się zbytniej czułostkowości w śpiewaniu, przesładzania, śpiewania pretensjonalnych w swoim sztucznym dramatyzmie przedwojennych piosenek, że zacytuję: "...pamiętam twoje oczy dzikie, z rozkoszy nieprzytomne...", nie mając do tego jakiegoś prywatnego dystansu, traktując je i interpretując dosłownie. Ale tak się wtedy śpiewało, tego od wykonawców oczekiwał słuchacz. Intencje miałem szlachetne, ale teraz wiem, że śpiewając tego typu repertuar, należy spojrzeć na niego przez pryzmat własnej osobowości.
Jeśli by mówić o pewnych brakach u śpiewającej młodzieży, to po pierwsze nikt od nich tego nie wymaga, a oni nie mają wewnętrznej potrzeby, żeby zadbać o pewne sprawy czysto warsztatowe, techniczne, to znaczy dobrą emisja głosu, dykcję, czytelność każdej głoski, spółgłoski. Pomijając to wszystko, gigantofonia we współczesnej muzyce, często nadmiar pogłosu, który wywołuje mylne poczucie łatwości śpiewania, powodują, że trzy czwarte tekstu nie dociera do słuchacza i wywołuje u niego, przynajmniej u mnie odruch zniechęcenia. Nie mam po prostu ochoty tego słuchać.
Mnie się wydaje, że trzeba myśleć o tym, co się śpiewa, o czym się śpiewa. Już pomijam to, że często teksty są nieinteresujące. Polecałbym młodzieży, aby nie polegała na własnych siłach, na własnych odczuciach, a zadbała o jakąś opiekę fachowca, który będzie mógł powiedzieć im prawdę, choć często ona najbardziej boli. Oczywiście musi to być osoba, której szczerości intencji będą ufać. To na pewno im nie zaszkodzi."
Jerzy Połomski ciągle występuje na scenie, choć na pewno nie tak często jak w latach swej świetności, ale wciąż możemy podziwiać jego niezwykły kunszt estradowy. W czasach panowania koszmarnej komercji, plastikowych gwiazd jednego sezonu i komputerowych produktów muzycznych, warto jest przypomnieć sobie, że walory artystyczne są wartością nadrzędną w świecie muzyki. Trzeba wierzyć, że kolejne pokolenia wykonawców będą korzystać z dorobku i doświadcze
ń takich gwiazd, przynosząc prawdziwą radość widzom i słuchaczom.