Nowy numer Tygodnika Radomskiego w każdą środę!
::. REKLAMA
Wydawca: Towarzystwo Inicjatyw Wydawniczych w Radomiu, 26-600 Radom, ul. Struga 60
Projekt, wykonanie i administracja: Robert Kotli
ński
Hosting; Onet.pl
Poland, Radom 2008
statystyka
Lokalizator internetowy
informator radomski
Urząd Miejski w Radomiu
...................................................................................................
Starostwo Powiatowe w Radomiu
...................................................................................................
Powiatowy Urząd Pracy w Radomiu
...................................................................................................
Kino Helios
...................................................................................................
Teatr Powszechny im. Jana Kochanowskiego
...................................................................................................
Resursa Obywatelska
...................................................................................................
wielcy i znani Ziemi Radomskiej
Od marksizmu do religii
Robert Kotliński
"Możemy zatem - i powinniśmy - organy władzy politycznej podejrzliwie traktować, sprawdzać jak najwięcej i w razie potrzeby na nie narzekać (a potrzeba jest prawie zawsze), nie powinniśmy jednak narzekać na samo istnienie, samą obecność władzy, chyba że wymyślimy inny świat, czego już wielu próbowało, ale nikt z powodzeniem." - Leszek Kołakowski.





















Leszek Kołakowski urodził się 23 października 1927 roku w Radomiu. Uko
ńczył filozofię na Uniwersytecie Łódzkim. Podczas studiów zaangażował się w działalność Akademickiego Związku Walki Młodych "Życie", będącego wówczas "przybudówką" Polskiej Partii Robotniczej. Do samej partii wstąpił zaraz po wojnie, w roku 1945. Po ukończeniu studiów w 1949 roku znalazł się w Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych, działającym pod patronatem zjednoczonej już partii PZPR. Wkrótce uznany został za jednego z czołowych ideologów nowego ustroju, obejmując jednocześnie katedrę marksizmu-leninizmu na Uniwersytecie Warszawskim. Wspólnie z Jerzym Szackim, Bronisławem Baczko i Jerzym Beylinem stworzyli grupę młodych naukowców, którą po latach określano mianem "warszawskiej szkoły historyków idei".
Jego niezwykle przenikliwy umysł bardzo łatwo wyłapywał wszelkie niedoskonałości systemu i już w roku 1956 Kołakowski miał pierwsze problemy z cenzurą. Napisał wówczas tekst dla tygodnik "Po prostu", w którym dość otwarcie krytykował socjalizm. Wtedy sko
ńczyło się wyłącznie na odrzuceniu materiału, ale prawdziwe kłopoty zaczęły się w roku 1965. Kołakowski wraz z Marią Ossowską i Tadeuszem Kotarbińskim znalazł się w zespole, który wspierał obronę w procesie Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, autorów "Listu otwartego do Partii". Oto jego fragment:
"Z górą milion członków Partii - to zwykli obywatele, wśród nich kilkaset tysięcy - to robotnicy. Jakie są ich możliwości wpływu na decyzje władz partyjnych, a tym samym władz pa
ństwowych? Partia jest nie tylko monopolistyczna, ale zorganizowana na zasadach monolitycznych. Wszelkie frakcje, grupy o odrębnych platformach, zorganizowane prądy polityczne są w niej zakazane. Każdy szeregowy członek ma prawo do własnego zdania, nie ma natomiast prawa do organizowania innych podobnie myślących wokół swego programu i do zorganizowanej - propagandowej, wyborczej walki o jego realizację. Wybory do instancji partyjnych, na konferencje i zjazdy stają się w tych warunkach fikcją, gdyż nie odbywają się na bazie różnych platform i programów (czyli rozeznania alternatyw politycznych), a realizacja inicjatywy politycznej w masowym środowisku wymaga organizacji. W ewentualnych próbach kształtowania decyzji "góry" masa szeregowych członków Partii jest pozbawiona organizacji, zatomizowana, a więc bezsilna."
List Kuronia i Modzelewskiego był bardzo obszerny. Oprócz oceny sytuacji zawierał również konkretne propozycje zmian, a nawet zakładał wprowadzenie zmienionych tez programowych. Dla ówczesnych władz była to jednak zbyt daleko posunięta filozofia odnowy, a opinie wypowiadane przez autorów - zbyt radykalne i szkodliwe. Obaj zostali skazani wyrokiem sądu - Kuro
ń na 3 lata, Modzelewski na 3 i pół roku. Mimo to, Kołakowski nie krył, że takie poglądy są mu bardzo bliskie. Nie tylko bronił autorów listu, ale również stawał w obronie teorii konkretnych zmian w samej partii i w systemie ustrojowym. To, w połączeniu z jego nieustająca krytyką realnego socjalizmu, spowodowało odebranie mu katedry marksizmu-leninizmu na Uniwersytecie Warszawskim i wydalenie z partii. Kiedy jednak Kołakowski zaangażował się w "wydarzenia marcowe" 1968 roku, władze postanowiły rozprawić się z nim ostatecznie, odbierając mu prawo do pracy naukowej, wykładania na uczelniach i publikowania swoich prac. Pozbawiony możliwości rozwijania jakiejkolwiek aktywności zawodowej, profesor postanowił opuścić kraj.
Po wyjeździe z Polski Kołakowski znalazł się w Paryżu, szybko jednak podjął decyzję, by osiedlić się na stałe w Anglii. Tu spadł z niego ciężar potrzeby odnowy socjalizmu i zagadek marksizmu-leninizmu. Jego poglądy i naukowe dociekania zawędrowały aż do szeroko rozumianej myśli chrześcija
ńskiej. Związał się z Uniwersytetem Oksfordzkim, gdzie do roku 1991 był wykładowcą. Nie zerwał jednak kontaktów z krajem i zaangażował się w działalność opozycyjną, będąc oficjalnym przedstawicielem KOR za granicą. Niejako podsumowaniem jego przygody z socjalizmem, było obszerne dzieło "Główne nurty marksizmu - powstanie, rozwój, rozkład". Odtąd jego zainteresowania skierowane były głównie w stronę filozofii kultury, etyki, religii i myśli chrześcijańskiej. O obecnej pracy Leszka Kołakowskiego tak pisze inny polski filozof, Bronisław Baczko:
"W naszym świecie, o którym wie, że staje się coraz bardziej świecki, Kołakowski uporczywie tropi obecność sacrum, czy też, by to rzec inaczej - obecność Boga ukrytego. Postawy wobec sacrum znajdują się w centrum jego uważnej i troskliwej refleksji, której przedmiotem są dzieje człowieczych zmaga
ń z Bogiem, owe złożone i powikłane relacje, w które ludzie wchodzą z Bogiem w toku ich własnej burzliwej historii. Nade wszystko Leszek Kołakowski jest moralistą, ale szczególnego pokroju, a mianowicie moralistą realistycznym. Świadom jest on w pełni, że nasza skończoność, nasze słabości i nasza historyczność narzucają nam nieuchronnie pewien relatywizm moralny. Z tym większym naciskiem podkreśla on więc, że zgodzić się na swą człowieczą kondycję znaczy również uznać i przyswoić sobie pewien moralny wzorzec bycia człowiekiem, którego nie jesteśmy twórcami, z czego wynika, że nie wolno nam przyzwalać na nic, co jest nieludzkie. Kołakowski jest racjonalistą sceptycznym i pragmatycznym: pokładać wiarę w rozum to, z konieczności, uznać również jego ograniczenia oraz postrzegać, jak łatwo ulega on pokusom namiętności."
Odnosząc się do swoich aktualnych zainteresowa
ń, sam profesor Kołakowski napisał:
"Filozofia kościelna nader często korzysta z tej właśnie argumentacji: kto dowiedzie, że boga nie ma. Jest to rzeczywiście pytanie zabójcze dla ateisty. W istocie: kto dowiedzie, że nad głową księdza Wettera nie unosi się milion szatanów, kto dowiedzie, że w jego głowie, nie żyje tuzin niewidzialnych i nieprzestrzennych duchów, kto dowiedzie, że nie ma krasnoludków, kto dowiedzie, że nie istnieje we wszechświecie takie ciało niebieskie, gdzie żyją gryfy, chimery i centaury, kto mógłby dowieść, że nie ma bytów absolutnie niepoznawalnych? I nie znajdzie się mąż taki, który dowiódłby tej rzeczy, albowiem mógłby dowieść jedynie własnego nieuctwa. Nie można oczywiście na serio, poza murami klasztorów, spierać się o istnienie i nieistnienie obiektów nieprzestrzennych i pozaczasowych i nauka od dawna nie troszczy się o nie."
Leszek Kołakowski jest członkiem honorowym Radomskiego Towarzystwa Naukowego. W 2005 roku, z inicjatywy członków Stowarzyszenia Przyjaciół Garbatki, otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gminy Garbatka, w której przebywał w czasie wojny. Od 1990 roku profesor jest członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk, Fundacji im. Stefana Batorego i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.